Kto pierwszy ten lepszy?
Odpowiedzialność dziennikarzy z art. 241 k.k.
Publiczne rozpowszechnianie wiadomości z postępowania przygotowawczego bez zezwolenia jest typowym przestępstwem przeciwko wymiarowi sprawiedliwości z artykułu 241 k.k., jakie może popełnić dziennikarz na etapie publikacji. Będzie tu chodziło o każde publiczne rozpowszechnianie, czyli także (a w zasadzie przede wszystkim) za pomocą środków masowego przekazu.
Celem tego przepisu jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania organów ścigania, jak również w pewnych przypadkach tajemnic: państwowej, służbowej czy też każdej innej ustawowo chronionej oraz dobra osoby fizycznej.
Jest to przestępstwo formalne, tak więc dla jego bytu nie ma znaczenia, czy rzeczywiście doszło do naruszenia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Co najważniejsze, dla bytu tego przestępstwa istotne jest, by toczyło się postępowanie przygotowawcze. Brak będzie naruszenia przepisów, jeżeli dziennikarz napisze o przypadkach łamania prawa/nadużyć, o których organa ścigania nie wiedziały, lub co do których nie wszczęto postępowania. W judykaturze uznaje się, że w przypadku kiedy dziennikarz prowadzi prywatne śledztwo, nie będące przedmiotem zainteresowania organów ścigania, może on publikować nie tylko wyniki tego śledztwa ale również zamieszczać imiona i nazwiska sprawców. Dopiero w momencie wszczęcia postępowania następuje ograniczenie w postaci art. 241 k.k. jak również art. 13 p.p.
Prawo prasowe w powyższym artykule pod tym względem zakazuje wypowiadać w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w I instancji (co jest wynikiem konstytucyjnej gwarancji domniemania niewinności). Ponadto zakazuje publikacji w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę albo właściwy prokurator lub sąd wyda zezwolenie.
Mając na uwadze powyższe należy dodatkowo zwrócić uwagę na art. 266 k.k., który stanowi iż „Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat
Tak więc pomimo tego, że prawo prasownie nie przewiduje sankcji za naruszenie art. 13 p.p., to jednak w zależności od sytuacji może on naruszyć art. 241 k.k. albo 266 k.k. a nawet oba.
W doktrynie zauważa się, iż ujawnianie informacji z prawomocnie umorzonego postępowania nie jest naruszeniem przepisu art. 241 §1 k.k. co wynika również z art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznych z dnia 6 września 2001r. Również sąd słusznie zauważył, iż po prawomocnym umorzeniu śledztwa nie ma już możliwości utrudnienia lub uniemożliwienia postępowania karnego.
Musi być bowiem spełnionych kilka przesłanek, by móc pociągnąć dziennikarza do odpowiedzialności z powyższego artykułu:
- Zgoda organu procesowego – Chodzi tu o organ, który może ocenić, czy rozpowszechnienie danej wiadomości nie zaszkodzi postępowaniu. R. A. Stefański za taki organ uważa prokuratora w postępowaniu przygotowawczym a po wpłynięciu aktu oskarżenia – Sąd.
Gdyby w więc w jakiejś sprawie prokurator w postępowaniu przygotowawczym wydał zezwolenie, nie byłoby żadnych wątpliwości, że dziennikarz może opublikować zeznania świadków. W przypadku zaistnienia tej przesłanki sprawdzanie kolejnych dwóch staje się bezcelowe.
Zezwolenie takie powinno być wydane w formie postanowienia. W przypadku prokuratora na takie postanowienie służyłoby zażalenie, natomiast postanowienie Sądu byłoby ostateczne. W zależności od tego, czy dotyczyłoby to tylko konkretnego dowodu czy też wszystkich dotyczących sprawy, postanowienie to byłoby szczególne bądź ogólne.
- Informacje muszą wynikać z postępowania przygotowawczego i muszą mieć z nim związek. – Jeżeli więc dziennikarz sam dotarł do wszystkich informacji, nie korzystając z „przecieków” lub informacji nie znanych organom procesowym, również w tym wypadku, nie nastąpi naruszenie przepisu art. 241 k.k. Chodzi tu mianowicie o tak zwane prywatne śledztwo. Trzeba się natomiast zgodzić z poglądem prezentowanym przez M. Szewczyka, iż tego rodzaju działanie może być w pewnych przypadkach postrzegane jako poplecznictwo, jeżeli utrudnia lub udaremnia prowadzenie postępowania.
W powyższej sprawie zamieszczono zeznania świadków, niewątpliwie pochodzące z postępowania przygotowawczego. Nie były to dobrowolnie udzielone wypowiedzi dla gazety. Tak więc i w ten warunek nie zostałby spełniony, by nie pociągać dziennikarza do odpowiedzialności.
- Informacje muszą zostać rozpowszechnione publicznie – chodzi tu o sprawienie, by informacje te były ogólno dostępne i każdy mógł się z nimi zapoznać. Nie ma natomiast znaczenia, czy nastąpi do za pomocą prasy, telewizji czy Internetu, regionalnie czy lokalnie.
Tym samym samo wejście w posiadanie informacji jak i ujawnienie jej garstce osób nie będzie stanowiło jeszcze przestępstwa z art. 241 §1 k.k., chociaż przy zaistnieniu dodatkowych przesłanek można by było pociągnąć dziennikarza do odpowiedzialności z art. 267 k.k.
Wszystkie poczynione wyżej uwagi odnosić się będą również do § 2 omawianego artykułu, czyli do rozpowszechniania publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności.
Zastanówmy się teraz nad odpowiedzią na pytanie postawione we wstępie do omówienia artykułu 241 k.k.. Kto pierwszy ten lepszy? Prawidłowa odpowiedź wydaje się brzmieć „tak”. Jednak nie jest to do końca zgodne z prawdą. Rzeczywiście, w wyścigu dziennikarz – organa ścigania pierwszeństwo wydaje się mieć znaczenie, jednakże będzie ono marginalne w przypadku gdy to organa będą drugie. Należy pamiętać, że to bowiem dziennikarze często są „informatorami o popełnionym przestępstwie”. Nie ma wątpliwości, iż jeżeli to oni jako pierwsi dotrą do sprawy nie ma mowy o możliwości pociągnięcia ich do odpowiedzialności z art. 241 k.k. Brak bowiem w tym przypadku postępowania przygotowawczego, które wprowadzałoby ograniczenia. Rzeczywiście, istnieje pewne niebezpieczeństwo, iż działania dziennikarza utrudnią przyszłe postępowanie a nawet je zniweczą („podejrzani” bowiem staną się ostrożniejsi lub zaczną pozbywać się „dowodów”) jednakże nie poniosą z tego powodu żadnych sankcji karnych.
Jeżeli natomiast będą drudzy, nic nie stoi na przeszkodzie śledztwa prywatnego. Doktryna jest w zasadzie zgodna co do tego, iż jeżeli dziennikarz uzyskał informacje inną drogą niż od organów ścigania, również nie będzie podpadał pod paragraf. Natomiast wspomniana zgoda prokuratora dawałaby dodatkowo możliwość wglądu w akta sprawy.
Biorąc pod uwagę co powyższe należy stwierdzić, że pomimo tego, iż „wyścig” się może i skończył ale dziennikarz może biec dalej.
Nasuwają się jednak dwa pytania. Pierwsze, czy powzięcie przez dziennikarza informacji od dajmy na to policji, iż ma być przesłuchana dana osoba, dotarcie do niej i przesłuchanie jej a następnie upublicznienie jej zeznań będzie już wypełnieniem znamion przestępstwa z art. 241 k.k.? Wydaje się, że nie, skoro jedyną informacją w tym względzie będą dane osobowe a przecież dziennikarz nie musi ich publikować. Ponadto doktryna stwierdza, iż jeżeli świadek ujawniając informacje znane im nie z postępowania przygotowawczego, nawet jeżeli później zostały one do tego postępowania włączone, nie popełnia przestępstwa z art. 241 k.k. Wydaje się, że tym samym dziennikarz będzie wyłączony od odpowiedzialności jeżeli te informacje nie zostały jeszcze włączone do postępowania. Tym bardziej nie, jeżeli ta osoba nie wiedziała jeszcze o swojej przyszłej roli procesowej.
Drugie pytanie natomiast dotyczy tego, czy „wtórne” przesłuchanie świadka przez dziennikarza będzie przestępstwem z art. 241 k.k.? Mając na uwadze powyżej przytoczony komentarz na pewno nie popełni przestępstwa świadek. Czy zatem, jeżeli przyjmuje się, iż nie rozpowszechnia wiadomości z postępowania świadek, nawet po włączeniu jego zeznań do postępowania, to czy ujawnienie tego przez dziennikarza będzie naruszeniem przepisów? Teoretycznie wydaje się, że dziennikarz może opublikować wypowiedź takiego świadka. Sytuacja wydaje się łatwiejsza, gdy do danej osoby dotarł sam. Natomiast przy założeniu, że jeżeli świadek nie popełnia tego przestępstwa to pociągnięcie do odpowiedzialności dziennikarza byłoby nadużyciem. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie by to sam świadek chodził i upubliczniał swoje zeznania.
Należy się jeszcze zastanowić nad paroma kwestiami powiązanymi niejako z omawianym artykułem. Otóż, w doktrynie istnieje zgoda co do tego, iż pisanie o plotkach, faktach zmyślonych lub niezwiązanych z toczącym się postępowaniem jako o rzeczach z nim związanych (czyli „spełnienie” drugiej przesłanki), samo w sobie nie stanowi przestępstwa z art. 241 k.k. Istnieje jednak założenie, iż dziennikarz może narazić się w takim wypadku na odpowiedzialność karną albo z art. 235 k.k. albo 239 k.k..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz