Przełomowym czasem dla polskiego dziennikarstwa, w tym dziennikarstwa śledczego był rok 1989. To właśnie w Magdalence doszło do postanowień, których efektem było znowelizowanie prawa prasowe wzbogacone 11 kwietnia 1990 roku o zapis „Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej”. Jeszcze tego samego dnia Sejm jednogłośnie zniósł cenzurę.
Dziennikarstwo śledcze jest więc w Polsce stosunkowo młode, a co za tym idzie nie do końca rozpoznawalne. Dlatego też często mylone jest z innego rodzaju dziennikarstwem, jak chociażby sprawozdawczym czy zwyczajnie informacyjnym.
Trudno też doszukać się literatury, która chociażby w skróconym zarysie przedstawiła historię tego rodzaju dziennikarstwa w Polsce. Brak u nas osiągnięć na miarę tych Amerykańskich, gdzie dziennikarze mogli doprowadzić do obalenia władzy, co nie znaczy, że dziennikarstwo śledcze stoi u nas na niskim poziomie. Wiele artykułów wywołało sporo zamieszania w opinii publicznej, doszło nawet do sytuacji, w której dwójka dziennikarzy wymagała ochrony ze strony państwa.
Sami dziennikarze doszli do pozytywnego wniosku, iż „po pięciu latach dziennikarstwa śledczego osiągnęliśmy jeden niezaprzeczalny sukces: wywalczyliśmy sobie, że w tej chwili władza na ogół reaguje na teksty dziennikarskie, co jeszcze pięć lat temu wcale nie było takie oczywiste. Jest to zasługa dobrze udokumentowanych tekstów śledczych”.
Patrząc natomiast z innej perspektywy należy się zastanowić, czy pytanie Jacka Wojciechowicza w dyskusji: „Jaką rolę odgrywali w życiu publicznym dziennikarze śledczy w 1999 i obecnie”, „czy dziennikarstwo śledcze też nie pada po trosze ofiarą własnego sukcesu” nie jest zasadne. Wiele głośnych publikacji, czym szczycą się dziennikarze, sprawiło, że osoby z tak zwanych „szczytów władzy” (chociaż nie tylko) spadło.
Niestety w wielu przypadkach po latach okazywało się, że albo teksty nie pokrywały się z prawdą albo były źle udokumentowane. Są również przypadki, gdzie rzeczywiście wyroki sądu były krzywdzące dla dziennikarzy. Pamiętać należy, że tak sędziowie jak i dziennikarze są tylko ludźmi i jako ludzie mogą popełniać błędy.
Jak wygląda natomiast dziennikarstwo śledcze dzisiaj? Problem jest o wiele bardziej złożony i nie dotyka tylko dziennikarzy śledczych. Jesteśmy zalewani masą informacji przez dziennikarzy. Często owe „informacje” pochodzą znikąd indziej jak prokuratury, policji, polityków czy służb. Tempo, narzucone przez redakcję oraz postęp techniczny, powstawania materiałów sprawia, że wątpliwa staje się nie tylko samodzielna praca ale przede wszystkim rzetelność takich informacji.
Dotarliśmy bowiem do momentu, w którym liczy się sensacja, mocne słowa często bez pokrycia i zanik domniemania niewinności. Doszliśmy również do niebezpiecznej granicy, gdzie to dziennikarz jest adwokatem, prokuratorem i sędzią w jednym, i gdzie sam nie podlega żadnym sądom.
Ponieważ nie wypada kończyć pesymistycznie, należy zauważyć, że na nas nadal ciążą czasy PRL-u i cenzury. To czego brakowało więc we Francji, a mianowicie konkurencji między mediami u nas trafia z podwójną siłą. We Francji nie korzystano z demokracji słowa ponieważ nie chciano. U nas, ponieważ nie można było. Trudno się więc dziwić, że dziś media u nas zalewają nas potokiem informacji. Czy jest to dobre? Tak. Należy tylko pamiętać o paru rzeczach. Po pierwsze we wszystkim należy mieć umiar. Po drugie nie szkodzić. Ani sobie, ani innym. A jak się zaszkodzi umieć przeprosić.
Pamiętajmy również, że historia pisana jest nadal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz