Historia dziennikarstwa wydobywczego we Francji, tak jak i w Polsce, jest stosunkowo młodym rodzajem żurnalistyki.
Do lat 80 XX w. jedynymi gazetami, które w jakimś stopniu zajmowały się różnego rodzaju nadużyciami państwa były L’Express oraz Le Canard Enchaîné. Ta pierwsza została założona w 1953r. przez Jean-Jacques Servan-Schreiber. Przygoda gazety z dziennikarstwem śledczym zaczęła się natomiast w latach 60, kiedy do redakcji dołączył Jacques Derogy.
Jego pierwsza wielka sprawa dotyczyła zawalenia się budynków socjalnych, za które to wydarzenie architekt Fernand Pouillon został uznany przez rząd i judykaturę za wroga publicznego, a następnie złapany i osądzony. Uciekł on jednak w październiku 1962r. ze strzeżonego zakładu psychiatrycznego, w którym został osadzony, a jako pierwszy dotarł do niego właśnie Derogy (policja znalazła architekta dopiero parę miesięcy później w Szwajcarii, gdzie szukał schronienia).
Wywiad z Pouillon’em ukazał się w maju 1963r. w L’Express wstrząsając tym samym opinią publiczną, a parę dni po ukazaniu się artykułu architekt zjawił się na drugiej rozprawie sądowej. Artykuł, który ukazał się w gazecie niewątpliwie ocieplił wizerunek architekta, by ostatecznie na początku lat 70 zostać ułaskawionym przez ówczesnego Prezydenta Pompidou.
Derogy był ponoć jednym z niewielu dziennikarzy, który był w stanie stawić czoła ówczesnemu reżimowi, który to miał sprawować rząd de Gaulle’a między innymi nad światem dziennikarskim. Szczególnie zasłyną sprawą 9 demonstrantów Francuskiej Partii Komunistycznej, którzy pikietowali przeciwko terrorystycznym atakom OAS (Organisation armée secrète). Zostali oni zapędzeni w kozi róg, a następnie zwyczajnie zabici przez oddziały specjalne policji, która została oczyszczona z wszelkich zarzutów. Odpowiedzialności nie poniósł nawet jeden z nich.
To właśnie Derogy przeprowadził własne dochodzenie, dzięki któremu dowiedział się, o stosunkach jakie łączyły członków policji z OAS. Na tej podstawie powstał tekst, któremu tygodnik zawdzięczał wtargnięcie władzy do siedziby.
Co jednak uderzyło najmocniej w de Gaulle’a to sprawa porwania i śmierci Marokańskiego opozycjonisty Mehdi Ben Barka w Paryżu w październiku 1965r. Dziennikarze L’Express jeździli po całej Europie w poszukiwaniu śladów i ostatecznie udało im się dotrzeć do uczestników porwania. Okazało się, że nie było ono możliwe bez pomocy policji oraz tajnych służb. Na ten temat ukazało się sześć artykułów na przełomie grudnia i stycznia 1966r. Nastąpiło to w momencie końca kadencji prezydentury de Gaulle’a a przed kolejnymi wyborami.
Druga gazeta, Le Canard Enchaîné, miała swoje początki w trakcie Pierwszej Wojny Światowej. Została założona przez dziennikarzy protestujących przeciwko cenzurze i propagandzie podczas wojny.
Jednakże, mimo że nigdy nie była zbyt nieśmiała w stosunku do polityków, dopiero w latach 50 pod redakcją Roberta Tréno ujawnianie nieprzyjemnych dla państwa spraw nabrało obrotów.
Na początku lat 60 gazeta ujawniła między innymi szokujące postępowania Francuskich Sił Zbrojnych podczas Algierskiej Wojny o Niepodległość. W tym czasie ujawniono wiele skandalicznych sytuacji, jednakże nie wszystkie były wynikiem dziennikarskiego śledztwa, bowiem w tym czasie gazeta regularnie otrzymywała przecieki z ministerstw i administracji.
Jednakże sprawa, która przyniosła gazecie największą popularność to sprawa z 3 listopada 1971. W gazecie zamieszczono fotokopie deklaracji podatkowej Jacque’a Chaban-Delmas, majora Bordeaux i premiera, typowanego na następcę prezydenta Pompidou. Okazało się, że premier… nie płacił od 4 lat podatków. Co prawda Jacques pozwał gazetę do sądu, jednakże nie pomogło mu to odzyskać zaufania opinii publicznej, przez co przegrał już w pierwszej turze, pozwalając tym samym by urząd prezydenta przejął w maju 1974r Valery Giscard d’Estaing.
Podążając dalej tym „tropem” tygodnik regularnie ukazywał przekręty podatkowe różnych notabli, jednakże były to już rewelacje na o wiele mniejszą skalę.
Zachowanie gazety doprowadziło do tego, że w pewnym momencie nakazano policji totalną inwigilację redakcji co zaowocowało raportem przedstawiającym szczegółowe profile pracujących tam dziennikarzy. Raport ten został upubliczniony na początku lat 80. Jak się okazało, powodem, dla którego gazeta była cierniem w boku polityków, był fakt, iż nie była związana z żadnym ugrupowaniem politycznym. Co za tym idzie mogła atakować wszystkich od lewej po prawą stronę życia politycznego.
Rząd posunął się jednak jeszcze o krok dalej, bowiem postanowił podłożyć podsłuchy w redakcji. Pech chciał, że jeden z dziennikarzy tygodnika był świadkiem zdarzenia i w ostateczności cała sprawa skończyła się wielką kompromitacją dla władzy. Całą aferę porównywano do afery Watergate.
Swoistą ironią można chyba nazwać fakt, iż ta sama gazeta w 1981r. doprowadziła do przegranych wyborów Prezydenta, który dzięki ujawnieniu przez Le Canard wspomnianej wyżej afery podatkowej wybory wygrał.
Wszystko zaczęło się od publikacji oświadczenia podatkowego Giscarda d’Estaing w 1979r. O ile jednak w tym wypadku gazeta tylko udowodniła, iż prezydent regularnie płaci podatki, to jednak skandal jaki wybuchł parę miesięcy później doprowadził do niezadowolenia społecznego. Okazało się bowiem, iż prezydent Giscard utrzymuje dość zażyłe stosunki z Bokassą, samozwańczym imperatorem Republiki Środkowo Afrykańskiej.
Co jednak przelało czarę goryczy wśród społeczeństwa to fakt, iż Prezydent Francji przyjął od dyktatora diamenty.
W wyniku tego 18 miesięcy później kolejnym prezydentem został kandydat Socjalistów François Mitterrand.
Dziś historię opisaną powyżej uznaje się za kamień milowy francuskiego dziennikarstwa śledczego, kamień który wywołał lawinę. Od tamtego czasu powstało wielu żurnalistów zajmujących się sprawami, które inni chcieliby przed opinią publiczną ukryć.
W 1984r. miało miejsce pierwsze sympozjum zatytułowane „Dziennikarstwo śledcze: również we Francji!”.
Przyczyny późnego rozwoju dziennikarstwa śledczego we Francji było kilka.
Dlatego odkrywanie prawdy, wywiady, gromadzenie informacji były uznawane za „niegodne” dziennikarza, a co za tym idzie skutecznie hamowały rozwój dziennikarstwa śledczego.
Do zahamowania rozwoju dziennikarstwa śledczego, co może już mniej zaskakiwać, przyczyniła się również polityka. Nawet po dziś dzień większość gazet wydawanych we Francji albo jest partyjnych albo powiązanych z jakimiś ruchami społecznymi. W sytuacji gdy gazeta i jej dziennikarze bardziej skupieni są na objaśnianiu zdarzeń socjalnych i politycznych aniżeli na przedstawianiu czy szukaniu faktów trudno się dziwić zastojowi w dziennikarstwie śledczym. Ponadto posiadanie tych samych poglądów zbliża, a co za tym idzie trudniej odkrywać świat do którego samemu się należy. Trudniej wtedy stanąć z boku i przyjrzeć się problemom z punktu widzenia osoby z poza środowiska. Co prawda gazety opozycyjne mogłyby pisać o przeciwnikach politycznych, jednakże istnieje pomiędzy nimi milczące porozumienie, w którym dopuszczana jest pewna doza krytyki, nic jednak ponadto.
Pewnym kłopotem była też sprawa zamieszczanej reklamy w gazetach. Otóż od 15 do 20% gazety było przeznaczone na miejsce reklamowe, które wykupywał… rząd. Również brak swoistej rywalizacji między gazetami, które prześcigałyby się w zdobywaniu informacji sprawiał, że istniał pewien zastój w informowaniu społeczeństwa.
Zapewne swoje odegrał też problem korupcji. Podobno dobrze udokumentowane materiały dowodzą, że przed II Wojną Światową media francuskie były bardzo skorumpowane.
Nic zatem dziwnego, że rozwój dziennikarstwa śledczego we Francji przypadł na okres, gdy powstają pierwsze prywatne media.
Biorąc pod uwagę silne więzi dziennikarstwa francuskiego z polityką oraz kto początkowo był dziennikarzem trudno dziwić się czemu, mimo że Francja nie przeżyła tego co Polska, rozwój tej konkretnej dziedziny dziennikarstwa trwał relatywnie długo. Przecież czas jaki dzieli prawdziwy rozwój żurnalistyki wydobywczej we Francji od zniesienia oficjalnie cenzury w Polsce to raptem dziesięć lat. Również tam dziennikarstwo śledcze jest młode i nadal się rozwija. Warto więc może uczyć się nie tylko od Amerykan czy Brytyjczyków ale również od siebie nawzajem?
Na podstawie Scandal and the Rise of Investigative Reporting in France Jean K. Chalaby [w] AMERICAN BEHAVIORAL SCIENTIST, Vol. 47 No. 9, May 2004 1194-1207
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz