środa, 24 lutego 2010

O kłamstwie (bez)karnym

Kłamstwo jest dość powszechne w naszym życiu codziennym. Jeżeli wierzyć naukowcom, człowiek kłamie przynajmniej 4 razy dziennie. Często jest to sposób na unikanie pewnych niemiłych dla nas konsekwencji lub wybieg aby nie sprawić przykrości innym.

Mijanie się z prawdą może mieć oczywiście swoje konsekwencje, z czego największe przewiduje kodeks karny w artykule 233 k.k., jeżeli kłamstwo jest wymierzone przeciwko wymiarowi sprawiedliwości.

W § 1. mamy, iż Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Pozostałe artykuły przewidują sytuację, w których nie można pociągnąć do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań lub kiedy sąd odstąpi od wymierzenia kary/nadzwyczajnie ją złagodzi.

Przedmiotem ochrony art. 233 jest prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości

Strona przedmiotowa czynu opisanego w art. 233 § 1 polega na tym, że sprawca, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub innym prowadzonym na podstawie ustawy (czyli także przed komisją śledzą), zeznaje nieprawdę. Przestępstwa można dopuścić się przez działanie (zeznanie nieprawdy) lub zaniechanie (zatajenie prawdy)

Podmiotem może być każda osoba występująca w postępowaniu sądowym lub innym prowadzonym na podstawie ustawy o ile występuje w charakterze świadka

Strona podmiotowa polega na umyślności w formie zamiaru bezpośredniego.

Fałszywe zeznania są przestępstwem niezależnie od tego, jakie znaczenie dla sprawy mają objęte nimi informacje.Gdyby zatem stosować się do literalnego brzmienia przepisu, każde, nawet najdrobniejsze minięcie się z prawdą, powinno być karalne.

Ostatnio miały miejsce dwie głośne sprawy. W jednej postawiono zarzut składania fałszywych zeznań. W drugiej takiego zarzutu co prawda nie ma, jednak opinia publiczna (media) „przyłapała” osobę na kłamstwie pod przysięgą.

1. W pierwszym przypadku, Janusza Kaczmarka, prokuratura zarzucił składanie fałszywych zeznań odnośnie spotkania z Ryszardem Krauze podczas przesłuchania w prokuraturze odnośnie „afery gruntowej” i związanego z nią przecieku. Sprawa została umorzona, bowiem prokuratura mając na uwadze niedawne orzeczenie SN, postanowiła odstąpić od ciągnięcia sprawy.

2. W drugim przypadku mamy do czynienia z niejakim Marcinem Rosołem, który rzekomo minął się z prawdą na przesłuchaniu Komisji Hazardowej, gdzie zeznawał jako świadek.

Ad. 1 Jeżeli chodzi o pierwszą sprawę, nie do końca zrozumiałe jest oburzenie niektórych prokuratorów/polityków, którzy albo świadomie wprowadzali opinię publiczną w błąd albo zwyczajnie nie orientują się w orzecznictwie i wprowadzali opinię publiczną w błąd nieświadomie. W obu przypadkach nie świadczy to najlepiej o wypowiadających się.

Otóż prokuratura umorzyła postępowanie powołując się orzeczenie SN z dnia 22 września 2008 r. IV KK 241/2008.

1. Nie popełnia przestępstwa składania fałszywych zeznań (art. 233 § 1 kk), kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony (art. 6 kpk).

2. Realizacja przysługującego oskarżonemu prawa do obrony, gwarantowanego przez Konstytucję RP, wiążące Polskę konwencje międzynarodowe, jak również liczne przepisy kodeksu postępowania karnego, w tym art. 6, art. 74 § 1 i art. 175 § 1 kpk, z którego korzysta w całym postępowaniu karnym, nie pozwala na uznanie za przestępstwo działania w granicach tego prawa. Granice te muszą obejmować przy tym całokształt wyjaśnień i zeznań składanych przez oskarżonego w toku prowadzonego w jego sprawie postępowania karnego, nie wyłączając także wstępnej fazy, w której był on jeszcze przesłuchiwany w charakterze świadka.

3. Z art. 17 § 1 pkt 2 kpk. Zawarte w tym ostatnim przepisie sformułowanie: „ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa” odnosić należy nie tylko do okoliczności wyłączających bezprawność czynu wskazanych wprost w ustawie karnej materialnej tj. obrony koniecznej (art. 25 kk), stanu wyższej konieczności (art. 26 § 1 kk), dozwolonego ryzyka (art. 27 kk), działania w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz prawdziwości zarzutu (art. 213 kk) czy działania na rozkaz (art. 318 kk), lecz także do tych okoliczności wyłączających bezprawność czynu, których podstawą są inne konkretne normy prawne, jak choćby kontratypu tzw. samopomocy legalnej (art. 432 § 1, art. 343 § 2 i inne kc), działania w ramach swoich praw i obowiązków, czynności leczniczych czy przerwania ciąży. Tak, więc działanie oskarżonego w ramach przysługującego mu prawa do obrony i wynikających z niego prawa do milczenia (art. 175 kpk) oraz wolności od samooskarżania (art. 74 § 1 kpk), stanowiąc ustawowy kontratyp wyłączający przestępność czynu z art. 233 § 1 kk, mający swą podstawę we wskazanych wyżej przepisach ustawy karnej procesowej, skutkuje powstaniem negatywnej przesłanki procesowej z art. 17 § 1 pkt 2 kpk, a nie z art. 17 § 1 pkt 11 kpk.

Wbrew twierdzeniom, postanowienie to nie powstało „na potrzeby sprawy Kaczmarka”, a jest konsekwentną linią orzeczniczą Sądu Najwyższego (chociaż wszystko wiedzący „prominentny” polityk z partii, która powinna się w tych tematach orientować uważa inaczej - http://www.tvn24.pl/12690,1631319,0,2,za-po-przestepcy-moga-liczyc-na-bezkarnosc,wiadomosc.html) .

Uchwałą z dnia 20 września 2007r. I KZP 26/07 (czyli niespełna miesiąc po postawieniu zarzutów! Nie rok po!) Sąd Najwyższy orzekł, iż

1. Nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 kk) kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony (art. 6 kpk);

(polecam lepsze i bardziej profesjonalne opracowanie tematu odnośnie tej uchwały: http://www.edukacjaprawnicza.pl/index.php?mod=m_aktualnosci&cid=43&id=470 )

I dalej Uchwała SN z dnia 26 kwietnia 2007r, I KZP 4/07:

Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 kk osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 kpk nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego.

Oraz kilka innych, dość dawnych orzeczeń SN i Sądów Apelacyjnych. Trudno tu zatem mówić o „pojedynczym orzeczeniu”.

Ad2. Tu mamy do czynienia z zeznaniami przed Komisją Hazardową. Zgodnie z postanowieniem SN z dnia 2 lutego 2004r.

Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy przez świadka w postępowaniu innym niż sądowe, wypełnia znamię czynności sprawczej przestępstwa określonego w art. 233 § 1 kk wtedy, gdy toczy się ono na podstawie ustawy, której przepisy stanowią, że zeznanie świadka służy za dowód w tym postępowaniu i uprawniają zarazem przyjmującego zeznanie do uprzedzenia świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie.

Zatem teoretycznie można postawić panu Rosołowi zarzuty. Tylko czy sprawa utrzymałaby się w sądzie? Po analizie wyżej przedstawionych orzeczeń SN, wydaje się, że nie, bowiem wygląda na to, że pan Rosół korzystał z prawa do obrony. Również pierwsze przytoczone orzeczenie jasno wskazuje, że zeznania takie korzystają z prawnej ochrony.

Oczywiście pamiętać należy o jednej dość istotnej kwestii, otóż w Polsce nie mamy do czynienia z precedensami. Orzeczenia Sądu Najwyższego wiążą tylko w konkretnej sprawie, a nie w pozostałych, zatem linia orzecznicza może się w tym zakresie zmienić.

Nie mniej jednak, w świetle powyższego, kłamać można, o ile wypełnia się tym samym własne prawo do obrony. Inaczej mówiąc: gdy kłamiemy aby nie bronić siebie przed ewentualną odpowiedzialnością, to musimy się liczyć z zarzutami z art. 233 k.k.

wtorek, 16 lutego 2010

O podsłuchach w "Aferze Gruntowej"

Jak podsłuchują służby

Stosowanie podsłuchów w „Aferze Gruntowej”, budzi parę wątpliwości, warto przyjrzeć się paru kwestiom trochę bliżej i zadać parę pytań.

Przede wszystkim należy przypomnieć kilka faktów powszechnie znanych:

a) Akcja CBA została „spalona” 6 lipca 2007r.

b) Janusz Kaczmarek zostaje przesłuchany po raz pierwszy 13 lipca 2007r. a po raz drugi 8 sierpnia 2007r.

c) Na drugie przesłuchanie J.K. przylatuje specjalnie z Włoch przerywając urlop. Jarosław Kaczyński (ani nikt inny) nie poinformował go o odwołaniu z funkcji. J.K. wrócił do Włoch

d) 30 sierpnia 2007r. J.K. postawiono dwa zarzuty z art. 233 § 1 k.k. (fałszywe zeznania) oraz 239 § 1 k.k. (pomoc sprawcy przecieku)

Teraz, kilka faktów znanych mniej:

a) J.K., oraz jego rodzina, byli podsłuchiwani od maja 2007r.

b) Jedną z podsłuchujących służb była ABW

c) Drugą z podsłuchujących służb było CBA

d) Prokuratura nie podsłuchiwała, ani nie zlecała podsłuchiwania. Zrobili to odpowiednio szef ABW oraz szef CBA.

Zadania ABW zostały określone w art. 5 ustawy z dnia 24 maja 2002r. ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Nie ma w nich nawet wzmianki o składaniu fałszywych zeznań lub poplecznictwa. Istnieje natomiast nieostry zwrot „innych przestępstw godzących w bezpieczeństwo państwa”. W opinii do projektu ustawy za te „inne przestępstwa” uznano przestępstwa z rozdziału XVII k.k. czyli przestępstwa przeciwko RP. Niestety nie ma tam przedstawionych J.K. zarzutów.

Wypowiedział się w tej kwestii Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa (sygn. akt XIV Kp 2482/07) rozpatrując zażalenie J.K. na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie odnośnie zastosowania poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju.

„(…)nie jest dopuszczalne ograniczenie praw i wolności konstytucyjny, jak np. prawo do prywatności i wolności komunikowania się, które nie znajduje uzasadnienia w ustawie dopuszczającej ograniczenie wolności ze względu na bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny”.

„A kontrola operacyjna nie może mieć charakteru abstrakcyjnego, lecz jak najściślej skonkretyzowany i ograniczający prawdopodobieństwo nadużyć w jej stosowaniu”.

Sąd odniósł się również do podsłuchów CBA. W ustawie o CBA z dnia 9 czerwca 2006r. jej zadania są określone w art. 2. Tam niestety (?) również nie ma przestępstw określonych w art. 233 oraz 239 k.k.

Zatem obie służby przekroczyły swoje ustawowe kompetencje.

Pytania:

a) dlaczego służby podsłuchiwały od maja 2007r. skoro „przeciek” nastąpił 6 lipca 2007r., formalne wszczęcie postępowania 13 lipca, a postawienie zarzutów nastąpiło 30 sierpnia 2007r?

b) dlaczego podsłuchiwały, skoro zarzuty dotyczyły składania fałszywych zeznań oraz rzekomej pomocy sprawcy przecieku?

niedziela, 7 lutego 2010

Kształćmy Miernych, Biernych ale Wiernych?

Ostatnie zawirowania wokół zawodów prawniczych nie napawają optymizmem.
Nie wiadomo bowiem komu mają służyć proponowane zmiany, bo na pewno nie społeczeństwu. Nadanie zbyt wielu możliwości jednej stronie przy jednoczesnym odbieraniu ich drugiej, stawiają pod znakiem zapytania już nie tyle kompetencje ustawodawcze, co dobrą wolę polityków.

Egzamin na aplikację ogólną nie należał do najłatwiejszych. By się dostać, wpierw trzeba było uzyskać odpowiednią liczbę punktów. Następnie mieć nadzieję, że nie zostanie się odciętym, jeżeli inni uzyskali tych punktów więcej, bo liczba miejsc była ograniczona.

Dostało się tam wielu moich znajomych ze studiów, inteligentnych ludzi. Ale…

Ustawą z dnia 23 stycznia 2009r. powołano do życia Krajową Szkołę Sądownictwa
i Prokuratury. Jednym z podstawowych zadań Szkoły jest prowadzenie aplikacji: ogólnej, sędziowskiej i prokuratorskiej, których celem jest uzyskanie przez aplikantów niezbędnej wiedzy i praktycznego przygotowania do zajmowania stanowiska sędziego, prokuratora, asesora prokuratury, asystenta sędziego, asystenta prokuratora i referendarza sądowego.

Cel jest niewątpliwie szczytny, pojawia się jednak pewien dość istotny szkopuł. Za pięć lat, gdy być może będę już adwokatem i przyjdzie mi bronić kogoś z urzędu, stanę przed Sądem, gdzie świeży prokurator odczyta akt oskarżenia, a świeży sędzia poprowadzi rozprawę. Koledzy z ławki… I co ja mam wtedy zrobić? Wnosić za każdym razem
o wyłączenie na podstawie art. 41 § 1 k.p.k.? Za każdym razem czyli po kilku latach zawsze?

Oczywiście może być też tak, że na aplikacji przyszłych panią sędzię i pana prokuratora połączył gorący romans, który szybko się wypalił. Od tamtego czasu są jak pies z kotem,
więc ciach – trzeba sobie dowalić.

Innymi słowy, będę miał do czynienia z osobami połączonymi jakąś więzią emocjonalną, bez względu na to czy pozytywną czy negatywną. Wielu przypadkach takie relacje są jednak co najmniej dobre. Nie oszukujmy się również, wybranie Krakowa na siedzibę Szkoły również nie jest przypadkiem. Ponoć miał być oddział w Gdańsku, lecz z „niewiadomych” przyczyn z pomysłu się wycofano.

Dodajmy teraz do tego co raz większe „otwieranie” wolnych zawodów, które chce kontrolować państwo. Wpierw test urągający inteligencji zdających (w dodatku bez limitu przyjęć – vide radcowie prawni w Warszawie: 2000 apl), a następnie „reformy” zapoczątkowane zabraniem egzaminów samorządom oraz praktyk w sądach i prokuraturach. Bo praktyki de facto, dzięki ustawie z dnia 20 lutego 2009r., już nie istnieją. Tylko w gestii Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury leży, czy coś jednak będzie. Zatem ci odpowiedzialni za kształcenie prokuratorów i sędziów (w ograniczonej ilości, czyli na swój sposób elitarny zawód) mają również wpływ na kształcenie swoich „przeciwników” procesowych.

Więc gdy Szkoła powie „nie”, aplikanci adwokaccy i radcowscy (bądź już ich fuzyjni odpowiednich) będą mieli tylko kolejne wykłady. W sumie dziw bierze, że jeszcze nie wprowadzono przepisów, żeby to studencik z ciepłą jeszcze mgr bronił oskarżonych.
Bo czemu nie? Pewnie zwolenników zaostrzenia kar dla przestępców może to cieszyć, wszak nieprzygotowany obrońca oraz szkolni znajomi prokurator i sędzia doprowadzą do jednego słusznego wyroku. Jednak trzeba patrzeć ciut dalej.

O ile dalej? Pod tym względem proponuję lekturę książki Otto Hansa – Dietera
„W imieniu pomyłki”.

Komu bądź czemu ma służyć taki stan rzeczy? Politykom kupującym sobie głosy mgr prawa? Społeczeństwu, które pozbawione będzie profesjonalnych pełnomocników? A może prokuraturze i sądom, które mają najgorsze od lat wyniki zaufania publicznego? Nie wiem. Mam tylko nadzieję, że jeżeli dojdzie kiedyś do sytuacji opisywanych w książce, to ich „bohaterami” będą politycy, którzy do tego doprowadzili. Bo wygląda na to, że chcą mieć miernych biernych ale wiernych…