1. Sprostowania i odpowiedzi
Sprostowanie i odpowiedź są konstytucyjnym wyrazem wolności do wyrażania opinii i wolności słowa przez obywateli.
1. W Polsce istnieją trzy możliwości reakcji na powstały materiał prasowy, z czego dwie są zagwarantowane prawnie wraz z przewidywanymi konsekwencjami, natomiast trzecia wynika z ogólnie przyjętej praktyki.
a) List do redakcji – najczęściej wykorzystywana forma reakcji na materiał prasowy, gdzie czytelnik może przedstawić swój punkt widzenia odnośnie jakichś zagadnień przedstawionych w materiale prasowym, bądź też zwyczajnie pochwalić lub skrytykować artykuł.
b) Sprostowanie – drugi najczęściej stosowany sposób, stosowany w przypadku podania przez dziennikarza informacji nieścisłych bądź nieprawdziwych
c) Odpowiedź – następuje gdy stwierdzenie użyte przez dziennikarza mogą zagrażać dobrom osobistym
1.1. Trochę Teorii
Polskie prawo nie przewiduje obowiązku zamieszczenia listów od czytelników. Redakcjom przysługuje tu całkowita dowolności w ich doborze.
Osobną kwestią są natomiast sprostowania i odpowiedzi przewidziane w prawie prasowym w rozdziale piątym. Problematyka dotycząca tych dwóch zagadnień jest aktualna, ze względu na trudności jakie powodują przepisy prawa prasowego nie tylko dziennikarzom ale również prawnikom, w tym sądom.
Wynika to między innymi z faktu, iż ustawa z dnia 24 stycznia 1984r. jest nie tylko przestarzała na dzień dzisiejszy, lecz również źle sformułowana.
Nieraz trudno odróżnić, kiedy jest wniosek o sprostowanie, a kiedy o odpowiedź. Sprostowanie powinno być rzeczowe i odnoszące się do faktów, natomiast odpowiedź powinna być rzeczowa. Nie wiadomo jednak, czy może zatem odnosić się również do ocen.
Sprostowanie i odpowiedź nie zostaną wydrukowane w przypadku gdy:
· Nie są rzeczowe, a w przypadku sprostowania dodatkowo nie odnoszą się do faktów.
· Zawierających treść karalną lub naruszającą dobra osobiste osób trzecich
· Zawierające treść (formę) niezgodną z zasadami współżycia społecznego
· Podważające fakty stwierdzone prawomocnym wyrokiem
Można natomiast odmówić (można więc też zamieścić) zamieszczenia sprostowań bądź odpowiedzi:
- Nie mających związku z treścią materiału prasowego
- Nie pochodzących od osoby bezpośrednio zainteresowanej
- Wiadomości uprzednio sprostowanej
- Nadesłanych po terminie
- O nieodpowiedniej objętości albo niepodpisane.
Zamieszczenia sprostowania lub odpowiedzi może dokonać jedynie redaktor naczelny – nie można domagać się sprostowania dodatkowo od dziennikarzy. W przypadku chęci pozwania dziennikarzy i uzyskania od nich „sprostowania”, należałoby wystąpić z pozwem o ochronę dóbr osobistych (por. sygn. akt I ACa 877/07).
Błędy formalne sprostowań/odpowiedzi są najczęstszym powodem odrzucenia takiego wniosku. Przyczynia się do tego źle sformułowana ustawa, jak również często własnoręczne sporządzanie wniosku. Swój wkład mają też jednak redakcje i ich prawnicy.
1.2 Trochę praktyki
W wielu przypadkach redaktorzy niezamieszczają sprostowań, ponieważ godzi to w wiarygodność redakcji i ich dziennikarzy. Często zatem bronią się na wszelkie możliwe sposoby, by do takiego sprostowania nie dopuścić, a jest na to kilka sposobów.
1) W przypadku braku reakcji na materiał prasowy w ciągu miesiąca od dnia jego publikacji, redaktor naczelny nie musi zamieszczać sprostowania. Zostało to ujęte wprost w prawie prasowym. Jest to sposób łatwy w przypadku, gdy osoba, która chciałaby dokonać publikacji znajduje się np. poza granicami kraju.
2) Odwlekanie w czasie zamieszczenia sprostowania bądź odpowiedzi. Wynika to z faktu, iż roszczenie o zamieszczenie sprostowania przedawnia się z upływem roku od dnia publikacji. Widać tu kolejną nieścisłość prawa prasowego, bowiem co do zasady roszczenia o prawa niemajątkowe (a takim jest roszczenie o opublikowanie sprostowania/odpowiedzi) nieulegają przedawnieniu.
3) Odrzucanie sprostowań/odpowiedzi, ze względu na brak rzeczowości, bądź w przypadku sprostowań dodatkowo braku odniesienia się do faktów – najczęściej spotykana praktyka w gazetach. Problem z leży w formalnym ułożeniu pisma. Jeżeli nie zostanie wskazany fragment, który należy sprostować, bądź zawiera on chociaż jeden element ocenny to zostanie odrzucony.
4) W przypadku gdy pozostałe sposoby zawiodą, bądź ktoś zacznie domagać się zamieszczenia sprostowania na drodze sądowej, następuje przedłużanie procedury sądowej. Należy pamiętać, że we wszystkich postępowaniach przysługuje dwuinstancyjność, co za tym idzie, nawet w przypadku wygrania w pierwszej instancji już sam okres między wyrokiem, a złożeniem apelacji może trwać miesiąc. Należy również pamiętać, że możliwa jest kasacja do sądu najwyższego. Do tego czasu, nawet gdy redakcja w ostateczności będzie musiała opublikować sprostowanie, często nikt nie będzie już nawet wiedział, czego sprawa dotyczyła i co redakcja prostuje.
5) Innymi sposobami na unikanie skutków związanych z publikacją sprostowań lub odpowiedzi jest zamieszczanie ich w miejscach, w których ciężko je odnaleźć – problem ten dotyczy w szczególności odpowiedzi, których zamieszczenie w przeciwieństwie do sprostowania nie jest uregulowane. Dodatkowo komentowanie sprostowania bądź odpowiedzi na tej samej stronie i w tym samym numerze jest niedozwolone.
1.3 Modus operandi
W przypadku osób niepublicznych, które same przygotowują treść sprostowania bądź odpowiedzi sprawa jest o tyle dla dziennikarzy (a raczej redaktora naczelnego) prosta, że osoby takie nie mają pojęcia o wymogach, a co za tym idzie można je w prosty sposób odrzucić.
W związku z tym osoby których sprostowani bądź odpowiedzi były odrzucane, zaczęly działać również w drugą stronę. Zdając sobie sprawę z faktu, że zamieszczenie sprostowania jest co najmniej skazane na porażkę, znaleziono alternatywy dla niego:
- osobista rozmowa z autorem – niewątpliwie mająca na celu doinformowanie dziennikarza. Po przedstawieniu swojego stanowiska istnieje cień szansy, że autor sam dokona sprostowania swojego tekstu, a co za tym idzie z redakcja nie będzie musiała zamieszczać sprostowania „narzuconego”. Autor „sam” znalazł swój błąd więc go poprawił
- list do redakcji – daje szansę na jego zamieszczenie, przy jednoczesnym ominięciu wymogów formalnych przewidzianych dla sprostowania lub odpowiedzi. Trzeba się jednak liczyć, jak wspomniano wcześniej, z możliwością jego odrzucenia oraz, co jest niedopuszczalne przy sprostowaniu, z automatyczną odpowiedzią autora w tym samym miejscu.
- nowa rzetelna informacja prasowa lub konferencja prasowa – pierwszy sposób można uznać za ogólnodostępny, bowiem polegałby na „sprzedaniu” informacji, nawet pod postacią notki/artykułu prasowego. Konferencja ma ten minus, że dostęp do niej mają raczej osoby publiczne bądź posiadające znaczne zasoby finansowe (zorganizowanie konferencji prasowej w PAP kosztuje około 5tyś zł w tym VAT).
- stanowisko na piśmie – istnieje szansa, ze stanowisko zostanie zamieszczone. W dobie Internetu, gdy wszystkie media często powołują się na publikacje innych mediów, możliwe jest przesłanie takiego oświadczenia do wszystkich mediów, co zwiększa szanse na zamieszczenie takiego oświadczenia przynajmniej przez jedno z nich. Problem pojawia się, gdy chodzi o sprostowanie w prasie regionalnej, na która nie powołują się inne media.
- własna publikacja – dzisiaj każdy może być dziennikarzem. Każdy może mieć swojego bloga, swoją stronę internetową, a nawet telewizję. Osoby publiczne mogą ponadto liczyć na to, że inne media, często skonfliktowane z tymi, które opublikowały sporną informację, zamieszczą tekst takiej osoby.
- sprostowanie u innego wydawcy – jest dość powszechną praktyką. Często sprostowanie wraz z odmową jego zamieszczenia jest publikowanie w gazecie konkurencyjnej. W zasadzie dla zamieszczającego takie sprostowanie mało istotnym jest to, że taka gazeta robi to ze względu na konflikt z drugą gazetą. Najważniejsze, że takie sprostowanie się pojawi i dotrze do porównywalnej liczby odbiorców. Jest to jednak myślenie o tyle błędne, że często czytelnicy jednej gazety mogą nie czytać drugiej gazety, a tym samym mogą nie mieć rozeznania o co tak naprawdę w sporze chodzi.
- milczenie/brak reakcji – często łączy się z „przełknięciem” własnej dumy. Należy również pamiętać, że problematycznym jest postrzeganie tak wypowiedzi jak i milczenie. „Milczy, więc nie ma nic na swoją obronę”, „broni się, więc coś ma na sumieniu”.
- ogłoszenie płatne – wydaje się jednak pomysłem chybionym, ponieważ często wiąże się z wysokimi kosztami (koszt takiego ogłoszenia zależy od nakładu, zasięgu, dnia tygodnia, strony, na której ma zostać zamieszczone, wielkości itp. I wacha się od 500 zł do 50 tyś zł.) i nie daje gwarancji dotarcia do odbiorcy. Ponadto w niektórych przypadkach może być uznane za sprzeczne z wewnętrznymi zasadami firmy dotyczącymi takich publikacji (np. w Gazecie Wyborczej).
1.4. Uwagi
Niestety większość tak zwanych alternatywnych sposobów na przedstawienie swojego stanowiska, omijając sprostowanie bądź odpowiedź ma jedną wadę. Jest raczej przeznaczona dla osób posiadających bądź przebicie medialne (szeroko pojmowanych osób publicznych, czyli polityków, celebrytów itp.) bądź osób/firm dysponujących stosownymi środkami finansowymi. Nasuwa się w związku z tym wrażenie, że „zwykłe” osoby są chronione przez prawo w sposób niedostateczny.
Znamiennym jest, że osoby, które dysponują odpowiednim ku temu aparatem, pełnią wysokie funkcje i są prawnikami uważają, że ich możliwość dochodzenia sprostowania w gazecie i tak jest znikoma. Świadczy to jedynie o fakcie, że zapisy prawa prasowego są niedostateczne[1].
Zadziwiające, że tylko w Polsce tego rodzaju postępowanie jest uznawane za godzące w interes wydawnictwa. Czymś normalnym powinno być umożliwienie wypowiedzi czytelnikom, którzy doszli do wniosku, że tekst zawarty w artykule mija się z prawdą i to w interesie wydawnictwa, a przede wszystkim dziennikarzy, powinno być ukazywanie rzeczywistości jaką jest naprawdę. Jest to nie tylko z najważniejszej funkcji, jaką ma pełnić dziennikarz w życiu publicznym – funkcji informacyjnej ale przede wszystkim jest ustawowym obowiązkiem wynikającym z art. 1 Prawa prasowego.
Takie podejście polskich mediów do problemu zamieszczania sprostowań i odpowiedzi sprawia, że rzeczywiście ich zamieszczanie w następstwie wyroku sądowego uwłacza, wręcz na własne życzenie, redakcji. Gdyby stosowanie sprostowań było regułą, a nie wyjątkiem, niewątpliwie lepiej wpłynęłoby na postrzeganie mediów, jako realnie zainteresowanych przekazywaniem rzetelnych informacji, ponadto powszechność sprawiłaby, że sprostowanie nie wymuszone wyrokiem sądu nie ujmowałoby redakcji.
Osobną kwestią jest, że tak naprawdę odmawiając sprostowania gazety stosują coś, co same uważają za karygodne, a mianowicie swoista cenzurę. Jest również złamaniem konstytucyjnego zapisu o wolności słowa, na które tak chętnie same się powołują, gdy tylko jakiś sąd przyzna rację stronie poszkodowanej bądź pokrzywdzonej przez dziennikarza.
Należy pamiętać, że nie jest istotne jak będzie nazwane dane pismo, lecz jaka jest jego zawartość. Zatem sprostowanie może zostać zamieszczone jako odpowiedź i na odwrót[2]. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, by połączyć sprostowanie z odpowiedzią o ile oczywiście odpowiada konstrukcji artykułu, którego dotyczy[3].
Warto również zaznaczyć, że sąd jest uprawniony do ingerowania w treść sprostowania lub odpowiedzi, w takim zakresie, w jakim jest to dopuszczalne w odniesieniu do żądań powoda[4].
Należy ponadto pamiętać, że sprostowana może dokonać jedynie redaktor naczelny – nie można domagać się sprostowania dodatkowo od dziennikarzy. W przypadku chęci pozwania dziennikarzy i uzyskania od nich „sprostowania”, należałoby wystąpić z pozwem o ochronę dóbr osobistych (por. sygn. akt I ACa 877/07)
Redaktorem naczelnym pozwanym o zamieszczenie sprostowania zawsze musi być osoba pełniąca tę funkcję w danym momencie. Wynika to z faktu, że ustawa posługuje się terminem „redaktor naczelny”. Tak więc w przypadku zmiany na tym stanowisku, pozew o sprostowanie będzie dotyczył nowego redaktora naczelnego, nawet jeżeli materiał prasowy, który ma zostać sprostowany, został upubliczniony za czasów byłego redaktora naczelnego.
Roszczenie o sprostowanie przedawnia się z upływem roku od dnia publikacji.
Za niezamieszczenie sprostowania (bądź zamieszczenie sprostowania niepełnego) redaktor naczelny może ponieść odpowiedzialność karną z oskarżenia prywatnego, w związku z art. 46 Prawa prasowego.
Przepis ten zdaniem śp. Janusza Kochanowskiego Rzecznika Praw Obywatelskich jest niekonstytucyjny, czemu dał wyraz w publikacji w „Rzeczpospolitej” 17-10-2007 w artykule „Dlaczego przepisy prawa prasowego o publikacji sprostowań są niekonstytucyjne”[5] oraz wnioskiem[6] do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie art. 46 Prawa prasowego za niezgodny z Konstytucją.
[1] RPO w Rzeczpospolitej z dnia 17 października 2007r.
[2] Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 6 grudnia 2005 r. I CK 239/2005
[3] Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 29 czerwca 2007 r. I CSK 81/2007
[4] Uchwała Sądu Najwyższego Izba Cywilna z dnia 17 września 2008 r. III CZP 79/2008
[5] „Dlaczego przepisy prawa prasowego o publikacji sprostowań są niekonstytucyjne” 17-10-2007r.
[6] http://www.rpo.gov.pl/pliki/1189418801.pdf
37 year old Environmental Tech Cale Royds, hailing from Laurentiens enjoys watching movies like Topsy-Turvy and Dowsing. Took a trip to Rock-Hewn Churches of Ivanovo and drives a Navigator. znajdz tutaj
OdpowiedzUsuń