Zniesławienie jest najczęściej stosowanym artykułem w stosunku do dziennikarzy, jest też artykułem budzącym najwięcej kontrowersji. Na jego temat wypowiadał się Trybunał Konstytucyjny i ciągle wypowiadają się politycy oraz sami dziennikarze.
W stosunku do dziennikarzy najczęściej będzie miał zastosowanie §2 artykułu. Jest on kwalifikowaną formą popełnienia przestępstwa, następuje bowiem za pomocą środków masowego przekazu. Nie dziwi więc, że tego rodzaju pomawianie ma negatywne skutki o wiele dalej idące dla pomawianego, aniżeli zwykłe pomówienie w grupie kilku osób. Co za tym idzie jest surowiej karane. Może być popełnione tylko przez działanie.
Odpowiedzialność dziennikarza będzie wynikała z oparcia się na nieprawdziwych faktach. Oceny (jako sądy wartościujące) co do zasady nie mogą zniesławiać, mogą być jednak podstawą do odpowiedzialności karnej za zniewagę.
Warto zauważyć, iż zniesławienie może nastąpić w dwóch wariantach. Pierwszym, gdy dziennikarz „wymyśla” fakty/informacje które następnie opisuje, lub też gdy zniesławienie prasowe jest następstwem zniesławienia zwykłego.
W tym drugim wypadku następuje relacja między dziennikarzem a informatorem, który podaje zniesławiające wiadomości, a dziennikarz następnie je publikuje. Informator odpowiadałby wtedy dodatkowo na zasadzie pomocnictwa lub podżegania w związku z art. 212§2.
Należy jednak brać pod uwagę fakt, iż na dziennikarzu ciąży obowiązek chronienia swoich informatorów, nawet jeżeli ci zachowali się w sposób nielojalny. To na dziennikarzu w ostateczności spoczywa obowiązek sprawdzenia wszelkich informacji nawet jeżeli informator dotychczas był „wiarygodny”.
Nic nie stoi też na przeszkodzie, by pozwać dziennikarza za sam tytuł artykułu, który może sugerować pewną tezę, chociaż samego artykułu nie da się uznać za zniesławiający. Przyjmuje się bowiem, że autor tekstu jest zarazem autorem nagłówka.
Żeby mówić o przestępstwie zniesławienia w środkach masowego przekazu muszą zaistnieć następujące przesłanki:
1. musi zaistnieć pomówienie o postępowanie lub właściwość
2. pomówienie może poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania
3. musi nastąpić za pomocą środków masowego przekazu
4. zarzut musi być nieprawdziwy lub nie służy on społecznie uzasadnionemu interesowi
Ad. 1 problematycznym z punktu widzenia prawa jest, czy do zaistnienia pomówienia wystarczą same sądy ocenne czy też muszą one być poparte faktami. Istotą tego problemu będzie bowiem zakwalifikowanie tego typu czynu jako zniesławienia (art. 212) lub zniewagi (216 k.k.). Część doktryny przychyla się do poglądu, że by mówić o zniesławieniu należy opierać się na faktach natomiast wypowiedzi czysto ocenne należy zakwalifikować jako zniewagę. Inni uważają jednak, że nie można wykluczyć pewnych stwierdzeń ocennych jako zniesławiających.
Tego problemu nie rozwiązał do końca również Sąd Najwyższy stwierdzając w uchwale z 17 grudnia 1965r, że same oceny nie mogą stanowić podstawy zniesławienia.
Natomiast w wyroku z 2 czerwca 2003r. stwierdził, iż „przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji. Stąd też orzecznictwo Trybunału przyjmuje, iż swoboda dziennikarska obejmuje też możliwość posłużenia się przesadą, a nawet prowokacją”.
Na tym tle należy więc sięgnąć do orzecznictwa Trybunału w Strasburgu dotyczącego artykułu 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W sprawie Ligens v. Austria Trybunał uznał, iż należy odróżnić fakty od opinii. Istnienie faktów można wykazać, podczas gdy sądy wartościujące nie poddają się dowodzeniu.
Natomiast w innych orzeczeniach Trybunał uznał, że ochronie wypowiedzi podlega nie tylko treść wypowiedzi ale również forma oraz gatunek.
Wydaje się, że pomimo powyższych orzeczeń każdy przypadek należy jednak oceniać ad casum. Czasem bowiem wypowiedzi ocenne mogą stanowić już element zniesławienia. Pewne cechy wartościujące da się bowiem udowodnić.
Ad. 2 zniesławienie jest przestępstwem formalnym, a co za tym idzie nie musi nastąpić faktyczne zniesławienie, wystarczy samo zagrożenie, że takie zdarzenie będzie miało miejsce. Chodzi tu wyłącznie o obiektywne stwierdzenie, czy dany zrzut mógł zniesławić daną osobę. Nie ma znaczenia natomiast reakcja odbiorcy, czyli subiektywne odczucie, który mógł dojść do wniosku, iż zarzut jest tak absurdalny że aż nieprawdziwy. Wynika to z samego zapisu, w którym posłużono się słowem „może”. Mówiąc kolokwialnie, może ale nie musi.
Ad. 3 Dla istoty dziennikarskiego zniesławienia istotnym jest by miało ono miejsce za pomocą środków masowego przekazu. Nie jest to oczywiście zarezerwowane tylko dla dziennikarzy, bowiem przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego przekazu może dopuścić się każdy, przykładowo dając wypowiedź do kamer telewizyjnych. Nie jest też wykluczone dokonanie przestępstwa z §1 przez dziennikarza, mało jednak prawdopodobne by miało to miejsce w trakcie wykonywania zawodu.
Ad. 4 Jest wynikiem interpretacji art. 213 k.k. będącego kontratypem dla art. 212. „Nie popełnia przestępstwa (…) kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.” Tak więc zarzut musi być nie tylko prawdziwy lecz również służyć obronie społecznie uzasadnionego interesu. Na tym tle pojawia się problem co jeżeli zarzut jest prawdziwy ale nie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu? Przy czym ten interes społeczny „nie może być rozumiany w sposób abstrakcyjny, jest bowiem pojęciem konkretnym i musi wynikać z określonej sytuacji, wymagającej obrony tego interesu nawet z naruszeniem dobrego imienia innej osoby, grupy osób lub instytucji. Nie każde działanie jest działaniem w obronie społecznie uzasadnionego interesu ale tylko takie, które faktycznie temu służy.” Idąc tym tropem wydaje się, że nawet prawdziwe zarzuty będą wykluczone w sytuacji, w której brak będzie ochrony społecznie uzasadnionego interesu. Należy jednak zauważyć, iż na chwilę obecną przepis ten, jest niekonstytucyjny. Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 12 maja 2008r. SK 43/05 stwierdził, iż „w części obejmującej zwrot „służący obronie społecznie uzasadnionego interesu”, gdy zarzut dotyczy postępowania osób pełniących funkcje publiczne, jest niezgodny z art. 14 oraz art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.”. Co za tym idzie w stosunku do osób pełniących funkcje publiczne zostanie wyłączona przesłanka „społecznie uzasadnionego interesu” (pozostaje ona jednak w innych przypadkach).